Galaxy. Koraliki na Nią nawlekłam jeszcze w lipcu. Wykonana jest z resztówek, resztek koralików, których było za mało na pojedyńszy projekt, a zsypane w jeden woreczek ślicznie się pomieszały.
Użyłam koralików TOHO w kolorze Silverlined Frosted Teal, Teal, Silverlined Milky Teal, Frostad Gray i Silverlined Crystal, kobaltowe to Preciosa i Euroclass z empiku, limonkowe to kolejne Preciosy ze srebrzonym środkiem i inne, pasujące kolorystycznie koraliki.
Wydziergana na 7 koralików w rzędzie :)
Już nie zliczę, która to bransoletka szydełkowo-koralikowa jaką wykonałam. Ale każda sprawia mi radość.
Co o niej myślicie? Czy pasuje do niej imię Galaxy?
Witajcie!
Właśnie znalazłam chwilkę żeby pochwalić się kolejną bransoletką szydełkowo-koralikową.
Bardzo przyjemnie się ją robiło, szybko jej przybywało. Zrobiona jest wg sekwencji 3a 2b 2c 2d z koralików Preciosy z trzech rozmiarach. Jest leciutko pofalowana, ciekawie to wygląda. Wykończenia w kolorze miedzi a zapięcie to karabińczyk. W ogniwka łańcuszka wmontowałam perełkę i koraliki - myślę, że dobrze to wyszło i pasuje do bransoletki. Kolorki przywodzą mi na myśl owocki albo jesienne liście w słoneczny dzień. :)
Słoneczko świeci, storczyki mi kwitną, ja siedzę i dziergam bransoletki.
Wydłubałam właśnie kolejną . Tak sobie myślę, że bardzo lubię takie proste, delikatne wzory. Są uniwersalne, można założyć na nadgarstek kilka w podobnych kolorach, a takich pstrokatych, skomplikowanych to już nie :D
Ale teraz wężyk. Sekwencja bransoletki to 4a1b2c1b na 8 k w rzędzie. Użyłam do jej wykonania koralików Toho Round 11 w kolorze Opaque Turquoise, czekoladowych koralików Preciosy i jakiś złotych ze srebrzonym środkiem zakupionych kiedyś w pasmanterii. Średnica bransolety to 9 mm, zakończenia w kolorze oksydowanego metalu, a przy plecionce-łańcuszku doczepionych jest kilka dyndadełek z kryształkami i kwiatkami. Zapięcie to zwykły karabińczyk.
A za kilka dni rozpoczynam serię inspirowaną okładkami ulubionych książek. No co? Była moda na Alice in Wonderland? Była. Teraz królują neony? No może. To czemu mam nie nosić czegoś, co kojarzy się z ulubioną książką? Taki caual cosplay :D
Bardzo długo mnie nie było.
To nie znaczy, że nie robiłam nic, przeciwnie. Zrobiłam dużo, bardzo dużo, kiedyś pokażę co.
Ogarnęłam też florystycznie wesele Kuzynki < bosko było, kwiaty się wszystkim podobały>
Ale co ważniejsze byłam na POLCONIE, akumulatory naładowane pozytywną energią, marzenie spełnione.
Czym ja teraz będę żyć?!? Jak żyć?!?
O imprezie:
http://polcon.waw.pl/index.php/informacje/o-konwencie
Konwent odbywał się w tym roku w Warszawie na Politechnice. W dniach 29 sierpnia - 1 września byłam gościem w domu. Ach, ileż atrakcji!
Czwartek powitał Nas wszystkich wieeelkąąą kolejką do akredytacji:
Film Raportu Obieżyświata-fajni są :D
Zdarza się najlepszym. Ale jakich fajnych Chłopaków poznałam w Kolejkonie! I znalazłam wieki nie widzianego kolegę z gimnazjum :D Gdy udało mi się już wejść, skierowałam swoje kroki do miejsca zwanego "Amplitron" na spotkanie autorskie z Marcinem Przybyłkiem i Michałem Gołkowskim(wstawię zdjęcia, jęśli dostanę zgodę) . A potem musiałam wracać. Wspomnienia bezcenne :D
Piątek też był ciekawy! Udało mi się dorwać Pana przebranego za strażnia ze świata filmu "Star Gate" z 1994 roku!
Wiem, rozmazane, ale kostium cudny <3 nbsp="" p="">3>
Prelekcje, na coś poszłam, gdzieś byłam. Na stoisku Kuźni Gier na Targach Popkultury zorganizowali loterię. Namówiona przez Znajomych z Kolejki kupiłam los z numerkiem 300 (szał nie?) i wygrałam grę Alcatraz: Kozioł Ofiarny :
Byłam jeszcze na Premierze Gry Neoplanszowej "Gamedec" opartej na opowiadaniach Martin Anna. Jest na co popatrzeć i zaczęłam się wnikliwie zastanawiać, czy mój budżet wytrzyma zakup gry. :D
Unboxing wg Raportu Obieżyświata
Sobota to był dzień niespodzianek. Prelekcja "Szaloni naukowcy, szalone teorie" K. Piskorskiego była sztraszna i ciekawa zarazem. Dowiedziałam się kilku faktów o prawdzie i co łączy Nazguli, Sithów i Pixarowski Odlot. Niestety nie zmieściłam się na prelekcje o Fantasy Słowiańskiej ale za to wiem, co dzieli i łączy rycerza Jedi ze średniowiecznym. Udało mi się uczestniczyć w spotkaniu z Andrzejem Zimniakiem i wcale tego nie żałuję :D
Niedziela. Pojechałam na ostatni dzień Polconu tylko dla Witolda Jabłońskiego. Udało mi się zdobyć autograf, porozmawiać chwilkę przed prelekcją o "Słowiańskiej Apokalipsie" a później dane mi było towarzyszyć Mu w oczekiwaniu na pociąg. Jak to bywa przy dobrej herbacie i rozmowie, czas minął bardzo szybko. I nadal nie wierzę w to, ze z NIM rozmawiałam... Jedynie autograf w książce upewnia mnie w tym...
Poznałam tam fenomenalnych, cudownych ludzi. Choć pewnie tu nie trafią to pozdrawiam Kthaara, Farina, Lu, Shenrę i Merullę(wybacz, jeśli przekręciłam). Na końcu, choć nie ostatniego pozdrawiam Marcina Przybyłka, bo w jakiś sposób dodał mojemu życiu sensu.
Jeśli ktoś z Was śledził mojego bloga na Pingerze, to wie zatem, że jestem fanką twórczości Marcina Przybyłka (obecnie znanego jako Martin Ann). Jego książki o przygodach gierczanego detektywa, Torkila Aymore'a są jednymi z moich ulubionych, a "Granica Rzeczywistości" jest tą najukochańszą z ukochanych. Na początku jednej z jego powieści (CSI, Księga I), jest wspomniane o Trzech Talizmanach Anioła Śmierci. Niestety jeden z nich nie przetrwał spotkania z podłogą i się rozsypał na setki kawałeczków. Trudno, nic nie poradzę, ale dwoma chętnie się pochwalę. Do wykonania ich użyłam kryształków rivoli w kolorze crystal i topaz, oplotłam je Toho Round: Hybrid Jet Picasso(tak mi morfowanie przypominają, że nie mogłam się oprzeć!), metalowymi kulkami w srebrnym i złotym kolorze oraz 4 mm kuleczkami piasku pustyni i hematytu.
Jeszcze tylko muszę zaczekać na kolejny kamyk, i będzie komplet! Przed POLCONEM zdążę, a nawet zrobię więcej rzeczy związanych z GamedecVerse.
Uwielbiam malutkie koraliki TOHO. Z małej garści, niby z niczego, w sprawnych rękach mogą powstać mini cuda.
Jestem uzależniona od koralikowania czyli beadingu. Należę do facebookowego stowarzyszenia AnKa - niby Anonimowych Koralikocholiczek, bo to trzeba już leczyć. A pierwszy krok, to podobno przyznanie się do uzależnienia. To się zatem przyznaję :-D Nie mogę już bez koralikowania żyć.
Ostatnio nauczyłam się wyplatać kuleczki bead balls. Matko, jakie to żmudne a jakie wciągające! Kręcę w każdej wolnej chwili i robię z nich kolczyki. Ale marzy mi się bransoletka z takich kulek...
A to co powstało ostatnio - wspomniane już kolczyki na długich, 3,5 cm biglach w kolorze srebrnym, mają od 5,5 do 6,5 cm całkowitej długości. Dostępne na Srebrnej Agrafce.