10 stycznia 2014

Dzik na wrzosowisku!

Koraliki kupiłam dawno temu  u Agaty w Kolorowych Koralikach. Potem nawlekłam i czekały. 


Aż się doczekały. Dziergając szukałam nazwy i padło na "Dzik na wrzosowisku". Tak z przekąsem. "Dzik..." brzmi lepiej niż "Zgniłe wrzosowisko" :D



W zapasach znalazłam jakiś samotny, metalowy kwiatek, kuleczki i kryształki. Zrobiłam z tej mieszanki dwie, ale tamta ma już właścicielkę :D

"Za Was i dla Was"

Za Was i dla Was. 

Pomysł ten siedział mi w głowie od kilku miesięcy. A było to tak:

W 2011, jesli mnie pamięć nie myli, w budynku 36  SGGW w Warszawie odbywał się Konwent Avangarda 007.  W trakcie trwania imprezy odbyły się min. warszataty literackie z Marcinem Przybyłkiem. Byliśmy podzieleni na dwie drużyny, a naszym zadaniem było "napisanie" opowiadania na określony  temat.
Wygrała "moja" drużyna, a Martin dla zwyciężców ufundował nagrody w postaci kolczyków i wisiorków wykonanych przez panią Ewę Białołęcką i materiałów promujących "Gamedeca".

Kolczyki dłuugo leżały zapomniane, myślałam, że zgubiłam.  Nagle, we wrześniu  2013 wśród koralikowych zapasów znalazłam jeden z nich i już wiedziałam co z niego powstanie. Po kilku dniach znalazł się jego kolega, ale ich los był już przesądzony. 
Dopiero kilka dni temu zaczęło się planowanie, dobieranie, przewlekanie i oto jest! Amulet, broszka i wisior w jednym. Ponownie przeczytałam Sagę, żeby jak najlepiej oddać "klimat" koralikami. I chyba mi się udało. 
Wisior-broszka na tle autografu Autora :D

Do wykonania użyłam koralików Toho w kolorach Black Diamond Trans Rainbow,  Toho Round 11o HYBRID Jet Picasso, czerwonej Preciosy ze srebrnym lakierem, kilku Crystal Silverlined i kwiatka.
Może i "szału ni ma" bo najlepsza to w koralikowaniu nie jestem, nie oszukujmy się. Ale wykonanie sprawiło mi wiele radości.

Moja gamedecowa broszka :)






"Rzeźnik drzew"

W taką pogodę trudno jest złapać naturalny kolor koralików.
Zainspirowana kolorami okładki  zrobiłam bransoletkę o wdzięcznej nazwie "Rzeźnik drzew".


"12 fachowo sprawionych opowiadań. Przetrącony kręgosłup ziemskiej cywilizacji. [...] Trzeszczą granice światów. I spotkanie ze starym znajomym, doktorem Skórzewskim."



Solidna porcja humoru wymieszanego z grozą w odpowiednich proporcjach, to coś, co zapewnia rozrywkę. Przy tej książce najlepiej zrobić zapas herbaty, umościć się w fotelu i czytać. Ona odejść nie pozwoli ;)



7 stycznia 2014

Bo jesteś Ty!

 Z papierem to my się rczej nie lubimy, ale gdy Sklep Rapakivi ogłosił promocję na swoje papiery nie mogłam się oprzeć zakupom. Bo która kobieta przejdzie obojętnie obok promocji -25%? W ten sposób w moje ręce trafiły piękne papiery.
Co jakiś czas Rapakivi ogłasza Wyzwanie z Gościem.
Tym razem inspiracją była ta ilustracja:
Idealnie walentynkowa, prawda?
Elementem, który musiał się znaleźć w pracy są przeszycia. U mnie ich mało, szkoda zakłócać papier Hot&Cold # 5



 Kartkę zgłaszam do 25 Wyzwania z Gościem Rapakivi :)



Karteczkowanie spodobało mi się! A tej karteczce to chyba delikatnego tuszowania potrzeba, taka mdła jest. Ale nie chciałam przesadzić :)
Buziaki :*

18 listopada 2013

Weselny klimat - wiązanka Pitahaya :D

Hej, hej :)
To kolejna wiązanka ślubna jaką wykonałam =) Panna Młoda zamówiła ją DWA DNI przed ceremonią!  Ale wyszła taka jak ją sobie wymarzyła :) Kolejny biedermeier, tym razem w zieleni z różowymi akcentami:



 Kwiaty, jakich użyłam to róże Avalanche i Belivue, pistacjowy goździk, różowy goździk gałązkowy, kremowa eustoma, margerytka santinka zielona i różowe drobne kwiatuszki. Co ciekawe, kwiatuszki te, gdy im się przetnie zdrewniałą łodyżkę pachną cytrusami.

 Kompozycję dopełniłam listkami trzmieliny (?) a od spodu paprocią Arachniodes.

Widok z boku:

Detale:

Gdy dobierałam razem z Panną Młodą kwiaty do wiązanki, nie byłam przekonana do tej kolorystyki i ilości rodzajów kwiatów. Nie pasowały mi te różowe róże, kwiatuszki pachnące cytrusami, nie byłam do nich przekonana. Ale gdy ją skończyłam, zakręciłam rączkę wstążką i zamontowałam broszę, gdy poszłam zrobić zdjęcia stwierdziłam, że wyszła ślicznie! W dziennym świetle kolorki jakimś cudem wyglądają na dobrane idealnie!
W kolekcji wykonanych wiązanek dostała ona imię "Pitahaya" - takie samo, jak moja ulubiona odmiana róż :) Bo czy kolorystycznie nie przypomina smoczego owocu?

15 listopada 2013

Gamedec, taca i transfer...

Co może łączyć gamedeca, tacę i transfer? Ano ja :D
Tackę kupiłam z myślą "że jak będę koralikowała w łóżku, to mi koraliki nie pouciekają w pościel i łatwiej posprzątać.". Sprawdziło się. Ale potem zapragnęłam spróbować sił w transferze i dekoupażu, kupiłam klej, farbę akrylową miałam w zapasach. Tylko pojawiło się pytanie kolejne: jaki wzór? A ulubiony.
Obrazek, który wykorzystałam jest wczesną, bardzo wczesną wersją logo GamedecVerse. Zwyczajnie uwielbiam ten obrazek:

Autorem grafiki jest Marek Okoń.

Była burza, nudziło mi się, złapałam za pędzel, pomalowałam, wyschło, przykleiłam, starłam, lakierowałam i jest! Moja piękna, wyjątkowa taca związana z ukochaną książką.
Oto ona:
Zdjęcia zrobiłam tuż po burzy, kiedy powietrze miało fantastyczny kolor i zapach :)
Wiele warstw lakieru na Anielicy i Demonie sprawiło, że powierzchnia tacy jest jakby zeszklona.
Jestem z niej niezwykle dumna, bo to moja pierwsza rzecz wykonana w tej technice, a co ważniejsze spodobała się Autorowi. :)
Ciasto to zwykły placek biszkoptowaty ze śliwkami i szarlotka. A filiżankę kupiłam od znajomych z kiermaszu w zeszłym roku.

Miłego dnia :)


Weselny klimat...

Dziś będzie post troszkę inny bo weselny.  Zarobkowo pracuję w kwiaciarni w Grójcu na stanowisku florysty. Lubię swoją pracę, lubię kwiaty i wyzwania. Każda wiązanka ślubna jest dla mnie wyzwaniem bo każda jest inna, dla innej Panny Młodej. Najczęściej "u nas"  wybieranym wzorem wiązanki ślubnej jest klasyczny

Biedermeier  – to wiązanka ślubna w kształcie kuli lub półkuli, złożona ze ściśle ułożonych i przylegających do siebie kwiatów, których łodygi najczęściej obwiązuje się tasiemką. Kwiaty mogą być jednego lub kilku gatunków.

Ta wiązanka była zamówiona na 3 dni przed Dniem Ślubu. Panna Młoda chciała, żeby bukiecik był skromny, nie za bardzo kulisty, w żywych kolorach <ślub odbywał się pod koniec września>. Zaproponowałam pomarańczowe miniaturowe gerberki z czarnym oczkiem, róże odmiany Satin, kremową eustomę i łososiowego goździka z czerwonymi błyskami.
 Aby utrzymać ładny kształt wiązanki wśród kwiatów znalazła się margerytka santini green. 

 Całość dopełnia paproć Arachniodes popularnie zwany pietruszką :D
Wiązanka wyszłą bardzo ładna a zdjęcia wykonałam specjalnie na tle kostki brukowej, żeby pokazać kolorki i kontrast między szarym a kremami i pomarańczem. Muszę przyznać, że swoje ona ważyła. Wykończyłam ją satynową wstążeczką i broszką, którą udało mi się zamocować w ostatniej chwili przed oddaniem. Bardzo mi się podobała a Panna Młoda była zachwycona :)